Odmieniam przez wszystkie przypadki, robię analizy, wykresy, wywiady środowiskowe, obłęd w oczach, papierki po batonikach na podłodze, demony wychodzą ze ściany, gadam z duchami, analfabetyzm funkcjonalny, kompetencje czytelnicze, progresywność, efektywność, kreatywność, nie zatrzymuj mnie bo nie zatrzymasz mnie, czy leci z nami pilot?, opis sytuacji problemowej, uwzględnienie grup docelowych...
Po dłuuuuugiej przerwie wróciłem do biegania. Pewnie zresztą do kolejnej dłuuuuugiej przerwy. Ale bardzo mi tego brakowało. Tyle że w pewnym momencie ten piękny, sentymentalny krajobraz:
zasnuł się mgłą, której nic nie zapowiadało, i w tym samym momencie wyraźnie ktoś złośliwy przyczepił mi do nóg dwa ciężarki. Oba o ciężarze circa jedna tona. Nie pamiętam kolejnych 10 minut. A później ocknąłem się w autobusie. Mgła powoli się rozstępowała, ciężarki zostały.
Mała próbka mojej córy: po kolejnym starciu Republiki z Imperium (w sensie Aga kontra lord Tatuś) pytam gniewnie:
- To kto tu rządzi!?
- Ja!
- Nie, ty tu nie rządzisz. Rządzi tata i mama. A dzieci są od słuchania. To kto tu rządzi?
- Tata. I mama.
(i tu naiwny czytelnik mógłby uwierzyć w mój sukces dydaktyczny, Ale stały czytelnik wie, że gdzieś blisko końca bywa u mnie puenta. No to uwaga: puenta:)
Aga wychodzi spod prysznica i maszeruje do mamuśki.
Ja: Aga, powiedz mamie, kto rządzi w domu!
Aga: Tataaa! I mamaaaa! (I na końcu po cichu, tak żeby tylko mama usłyszała:) A ja tam - i pokazuje na swój pokój.
Powód 4329, dla którego kocham do szaleństwa moją Żonę: bo choćbyście wszyscy mówili, że "nie ma już TAKICH mężczyzn, i nie ma już TAKICH kobiet", to mam pewność, że przynajmniej ona jedna jest właśnie TAKA.
... bo dlaczego lubię wyciuchane sweterki na guziczki do połowy...
... bo skąd u mnie ambiwalentny stosunek do małych miasteczek...
Bo taki był Joel Fleischman!
"Przystanek Alaska" wrócił!
W związku z powyższym powiedziałem Ślubnej, że teraz dopiero odkryłem, jakie mechanizmy ukryte i wzorce pop-kultury pchnęły mnie w jej ima... rączęta. Ale ma prawo się obrazić dopiero po obejrzeniu całej serii. 2 lata życia przede mną!
No i dowcip tylko dla wyznawców, nasza rozmowa po pierwszym odcinku:
- Kochanie, czemu nie chcesz, żeby nasz syn miał na imię Adam?
Staś wespół z ospą zaserwował swojemu leciwemu wapniakowi takie "padnij - powstań" w nocy, że wszystko wskazywało na to, że w końcu padnę na amen. Ale cóż, skończyły się żarty, zaczęła się ospa na poważnie. Ale nie syna wina, że archipelag przypomina. Chwilami wygląda na to, że ma większą rozdzielczość, niż moja nokia, piksel jeden taki. No i to spojrzenie, jak nie powiem kto pod koniec sesji...
Trzy razy księżyc sierpowy był prosty, nim Staś po Agnieszce odziedziczył krosty...
Aga przeszła, Staś właśnie złapał, robi teraz za grę "połącz kropki". Mama połączyła i Stasiowi wyszedł samochodzik na torsie, Syn był nawet zadowolony z Ospy, bo zazdrościł młodszej "kwiatuszków", ale akurat się dowiedział, że przez tą cholerę (ospa, nie Aga) nie pójdzie w poniedziałek na bal przebierańców. A miał być spajdermenem...